.Historia pewnej flagi
Niewiele jest takich flag w Polsce, które oprócz tego, że są - niektóre dłużej a inne krócej, mają jeszcze swoją ciekawą historię, są symbolami kibiców i klubów, a pamiętać o nich będą kolejne pokolenia fanów, czy to z powodu stadionowego stażu czy ważnych wydarzeń których były świadkami. Do takich flag z pewnością należą starzy „Władcy Północy”, którzy swoje miejsce, jako część historii Gdyni i Arki, mają w budowanym właśnie Muzeum Miasta Gdyni.','Do takich flag należy nie istniejące już Robotnicze Towarzystwo Sportowe Widzewa, czy Żyleta Legii. To tej grupy dołączyła ostatnio flaga Cracovii FC Biała Podlaska, dołączyła co najciekawsze za sprawą kibiców... Arki, gdyż jej dotychczasowe losy kojarzone są właśnie bardziej z żółto-niebieskimi niż z pasami.

20 marca 2004 roku Arka grała swój ligowy mecz z Jagiellonią w Białymstoku. Na wschód Polski wybraliśmy się wesołym autokarem, a wraz z nami na stadionie pojawiło się dwóch kibiców Cracovii z Białej Podlaskiej, zabrali ze sobą jedną flagę. Mecz zakończył się wynikiem remisowym 2:2. Po meczu kibice Cracovii mieli spotkanie z fanami Jagielloni, nie wdając się w szczegóły bo to nie jest odpowiednie miejsce na to, flaga niestety zmieniła właściciela i przeszła w ręce białostoczan.

Flaga Cracovia FC BP powstała na przełomie lutego i marca tego roku, jej pomysłodawcą i właścicielem jest Robert z Białej Podlaskiej. Swój niefortunny debiut miała właśnie na naszym marcowym meczu. Wydawało się, że to był jej pierwszy i ostatni mecz we właściwych rękach. Ale los czasem jest przekorny i lubi płatać figle. I jak się później okazało, zagrał on na przysłowiowych nosach co niektórym.

Niemal 8 miesięcy później, 13 listopada 2004, dane nam było znów jechać do Białegostoku. Już nie w kilkadziesiąt osób, a w kilkaset, nie jeden autokar a sześć, plus samochody. Niemal czterystu kibiców żółto-niebieskich pojawiło się tam, gdzie wschodzi słońce. Na boisku mieliśmy swojego rodzaju deja vu, wynik znów 2:2, a ratująca remis bramka znów strzelona w końcówce meczu. W zamyśle co niektórych mieliśmy być niemymi i biernymi świadkami spalenia flagi naszych przyjaciół. Ale nadeszła 65 minuta meczu, na oczach kilku tysięcy kibiców, szybka wycieczka pod sektor gospodarzy i paląca się już flaga ląduje znów w naszych rękach, wprowadzając niemałe osłupienie i złość w szeregach żółto-czerwonych. To nie tak miało być?

I tym sposobem flaga Cracovia BP zaliczyła swój drugi mecz i do tego drugi mecz Arki z Jagiellonią. W minioną sobotę jej reprodukcja pojawiła się wreszcie na meczu Cracovii przy ulicy Kałuży w Krakowie. Oryginał znajdzie swoje miejsce w Muzeum Cracovii, jeżeli pomysł powstania takiego zostanie zrealizowany.

Flaga to rzecz święta. Tak samo jak przyjaciele. Pamiętajmy o tym.




[Wstecz]